SPOTKANIE !!!

Dnia 11 sierpnia 2007 roku odbyło się w Warszawskim pubie LOLEK spotkanie miłośników książek Wiesława Wernica. Oczywiście głównymi atrakcjami była możliwość spotkania panów: Dominika Wernica i Wojtka Wójcika. 

Spotkanie rozpoczęliśmy o godzinie 15-tej. Piszący te słowa matecznik, stawił się pół godziny wcześniej, aby wybrać i przygotować zarezerwowany stolik. Znakiem rozpoznawczym był leżący na stole kowbojski kapelusz i oparte o niego pierwsze wydanie książki "Tropy wiodą przez prerię".

Jeszcze przed zaplanowanym terminem stawili się pierwsi goście: Małgosia ze swoją mamą. Małgosia, studentka na kierunku Informacji Naukowej i Bibliotekoznawstwa mieszkająca w Katowicach, jest właśnie w trakcie pisania pracy magisterskiej o motywach indiańskich w powieściach Wiesława Wernica (oczywiście liczę Małgosiu, że podzielisz się z nami efektami prac)...Matecznik, jako student tego samego kierunku (choć na innej uczelni) z przyjemnością wdał się z obiema paniami w dyskusję na temat ogólnej kondycji czytelnictwa w kraju...

Za chwilę pojawił się kolejny gość - Wojtek Wójcik. Autor "Czarnej Gwiazdy" dotarł do nas znad morza, gdzie obecnie mieszka i pracuje. Mieliśmy więc już reprezentację wszystkich prawie regionów Polski.

Kolejny był pan Dominik Wernic, który przybył w towarzystwie pana Andrzeja Wernica (którego miałem zresztą przyjemność poznać już wcześniej). Wśród wielu innych prezentów i ciekawostek, panowie przynieśli piękne zdjęcie Pisarza. Postawiliśmy je na stoliku, a pan Wiesław z pewnością uśmiechał się do nas z góry...

Pojedyńczo, lub większymi i mniejszymi grupkami zaczęła przybywać reszta gości, czytelników, forumowiczów...

Goście

W sumie zebrało się prawie 15 osób w różnym wieku, grupa jednak natychmiast się zintegrowała i w znakomitej, przyjaznej atmosferze rozpoczęły się główne obchody naszego małego święta. Wcześniej nastąpiła tradycyjna wymiana koszulek, WRÓĆ, prezentów oczywiście...Matecznik otrzymał brakującą książkę wydawnictwa C&T, oraz jedno z wydań zagranicznych, jeżeli ktoś jeszcze nie miał, został obdarowany płytami z "Czarną Gwiazdą" (natychmiast ustawiła się do Wojtka kolejka po autografy), domową biblioteczkę rodu Werniców wzbogaciło oryginalne, przedwojenne wydanie "Dalekiej przygody" (skromny dar od matecznika). O pozostałych prezentach później.

Wojtek składa autografy

Pan Dominik pięknie opowiadał nam o pracy swojego Ojca, o tym, skąd wzięła się fascynacja Dzikim Zachodem, o historii związanej z wydaniem "Tropów.." i o powstawaniu kolejnych książek. Usłyszeliśmy o przygodach w rezerwacie Indian Tobique, o bibliotece pana Wiesława, o materiałach pozyskiwanych w Ambasadzie USA, o problemach z cenzurą (słynna "Czerwona Chmura")...

Dominik Wernic

Oczywiście nie zabrakło dyskusji nad planami wydawniczymi, nad powieścią Wojtka i nad ewentualną kontynuacją. Wojtek zdradził nam nawet pewne plany i odrobinkę odsłonił pomysł kolejnej książki. Czekamy niecierpliwie, Wojtku !

W tym momencie matecznik postanowił wtrącić swoje trzy grosze i dla zachęty, a także w podzięce za już wykonaną, wspaniałą pracę, wkroczył ze swoją niespodzianką...Z przepastnej torby wyłoniły się egzemplarze "Czarnej Gwiazdy". Niestety, w tym miejscu muszę zmartwić wszystkich, którzy już startowali do biegu w kierunku najbliższej księgarni. Na razie nie było to wydanie masowe, a tylko "matecznikowskie". Ekskluzywne 5 egzemplarzy, z których jeden otrzymał Autor, jeden trafił do rąk pana Dominika, jeden wspomoże wyobraźnię Małgosi przy pisaniu magisterki. Pozostałe dwa samolubnie zatrzymał sprawca niespodzianki, nie omieszkawszy przedtem wyłudzić od Wojtka autografu.:)

Wojtek Wójcik

W temacie podarków i niespodzianek królował jednak pan Dominik. Autor tych słów otrzymał bowiem pełny maszynopis książki "Dzień dobry Kanado" z pozwoleniem na dowolne wykorzystanie. Dajcie nacieszyć mi się tymi chwilami, a ja obiecuję, że już niedługo zapoznacie się z tą pozycją, którą W CAŁOŚCI ! umieszczę na stronach naszego serwisu. Oczywiście wymaga to masy pracy, skanowania, poprawek itp, ale myślę że wszyscy poczekają z radością.

I tu sprawa, myślę że dla wielu najważniejsza. Otóż: "Chata Starego Niedźwiedzia" trafiła do rąk Wojtka. Mam nadzieję, że już niedługo prześle mi skany, abyśmy mogli najbliższe tygodnie poświęcić na zamianę ich w formę dokumentu worda. Współpraca pana Dominika i Wojtka Wójcika już niedługo zaowocuje być może dokończeniem tej historii. Wielu z nas oczekuje tego z niecierpliwością, 11 sierpnia pojawił się nie tylko promyk nadziei, pojawiło się mocne latarniane światło, a sprawa otrzymała solidnego "kopa na rozpęd"...

Nie sposób opisać wszystkich wspaniałych chwil z tego naszego spotkania. Nie sposób opisać wzruszeń, atmosfery, przyjaznych gestów... Kto nie śmiał się wysłuchując fragmentów "Kabaretu Starszych Panów", nie wie, jaka atmosfera panowała tego dnia w Lolku...Kto, kogo tam nie było, może wyobrazić sobie szum deszczu uderzającego o dach namiotu nad naszymi głowami, smak grillowanej cebulki, chłodnego piwa i cichy głos pana Dominika recytującego początek "Chaty..."? 

Wszystkim, którzy przybyli na spotkanie z najodleglejszych zakątków Polski serdecznie dziękuję. Wiem, że wiązało się to z przeróżnymi wyrzeczeniami, pełen jestem dla Was podziwu. 

Wszystkich, którzy przybyć nie mogli, zapewniam że jeszcze kiedyś to powtórzymy...

I jeszcze kilka zdjęć od Pana Dominika:

To MY całą grupą :)

A to Wasz matecznik, Wojtek Wójcik, obaj z panem Dominikiem, forumowicze i goście:

 

I jeszcze raz WSZYSCY RAZEM:

 

 

Gorąca prośba do wszystkich uczestników o przysyłanie mi zdjęć ze spotkania

WSZELKIE INFO O PUBIE ZNAJDZIECIE NA STRONIE WWW.LOLEKPUB.PL