Teraz my !

   Od powstania tego serwisu namawiam Was gorąco do przesyłania mi próbek swojej twórczości związanej z tematyką westernową. Rysunki, obrazy, wiersze, piosenki, opowiadania - wszystko mile widziane. Na tej stronie prezentować będę efekty Waszych prac.

"Noc wigilijna" - Ala

Gdzieś w nieprzebytych puszczach Kanady,
tam, gdzie prerii kończy się dal,
na niebie kołysze się księżyc blady,
mlecznej drogi powiewa mu szal.

W tym starym borze, pod cieniem drzew,
wędruje traper za zwierząt tropem.
Przez ciszę niesie się wilczy zew
i sarny ucieczka tętniącym galopem.

Jest noc wigilijna i jasno jak w dzień,
i dobrze wie o tym traper bezdomny.
Wkradł się nocą w ten wieczny cień,
rad i ostrzeżeń przyjaciół niepomny.

Patrzy - pod drzewem przysiadł zajączek biały,
nabija fuzję i palec na spust.
O dziwo, nie boi się go zwierzaczek mały,
lecz ludzki głos dobywa z swych ust.

"Traperze!", mówi, "oszczędź mi życie,
jest noc wigilijna i rodzi się Bóg.
Zobacz: przez las niesie się wilka wycie,
lecz dziś nie jest to niczyj wróg."

Traper zdumiony tym dziwnym dźwiękiem
nie wierząc swym uszom odchodzi w bór.
Nie radzi sobie z nabożnym lękiem
wsłuchany w zimy lodowy chór.

Patrzy - pod krzakiem siedzi srebrzysty lis,
co błyszczy się pięknie w świetle księżyca.
Nabija fuzję i mierzy pod cis,
lecz zwierzę jego spojrzenie przechwyca.

"Traperze!", mówi, "oszczędź mi życie,
jest noc wigilijna i rodzi się Bóg.
Zobacz: przez las niesie się wilka wycie,
lecz dziś nie jest to niczyj wróg."

Traper zdumiony tym dziwnym dźwiękiem
nie wierząc swym uszom odchodzi w bór.
Nie radzi sobie z nabożnym lękiem
wsłuchany w zimy lodowy chór.

Patrzy - z mroku wychodzi ogromny miś
szarym, kudłatym futrem pokryty.
Traper myśli: "ach, zła to noc dziś!"
i przerażony staje jak wryty.

"Niedźwiedziu!", mówi, "oszczędź mi życie,
jest noc wigilijna i rodzi się Bóg.
Zobacz: przez las niesie się wilka wycie,
lecz dziś nie jest to niczyj wróg."

Traper zdumiony swą dziwną mową
za zgodą niedźwiedzia odchodzi w bór.
"Dziwna to noc!", potrząsa głową
wsłuchany w zimy lodowy chór.

I od tej pory bez żadnych wyjątków
nie upolował niczego już.
Osiadł sobie w ustronnym kątku,
zasadził krzewy czerwonych róż.

Gdy na nie patrzy - ach, jakże szlocha!
Wyglądają niczym przelana krew.
A on tak wszystkie zwierzęta kocha!,
myśli dokładając do ognia drew.

Były traper dziś jest jaroszem
i właścicielem malutkich pól.
Kupił je za marne grosze
z futerek; ach, co za ból!

I tylko czasem głęboko w sercu
tak strasznie tęskni do dawnych lat.
Ach, znaleźć się w lesie na mchu kobiercu -
dlaczego nie słuchał przyjaciół rad?

I tak z marchewką między zębami
tęskni tak czasem i płacze czasami...

 

 

O eksplorerze - Marta

Pewien eksplorer, co bywał szalony

udał się kiedyś do Arizony.

Szukając metalu

dorobił się szmalu

sprzedając w osadach zielone balony. 

O traperze - Ala 

Raz pewien traper obok Reginy

z powodu mrozu zrobił się siny.

Choć miał na sobie futro

wciąż go martwiło jutro,

więc zaczął stroić żałosne miny. 

O kowboju - Ala i Marta 

Jakiś tam kowboj z mokrej Montany

wychodził często z karczmy zalany.

Choć bał się szeryfa,

wciąż krzyczał "taryfa!",

bo nigdy nie był za to karany.