Tropy wiodą przez prerię

 

Pierwsza wyprawa doktora Jana w towarzystwie Karola Gordona na tereny Czarnych Stóp, w okolice Jeziora Jelenia i Doliny Siodła w Kanadzie. Po drodze zawadzają o Osadę Dziesiątej Mili i Ukryte Miasto Indian.
Głównymi postaciami są: doktor Jan, Karol Gordon, Długi Niedźwiedź, Czerwona Chmura i Wysoki Orzeł. W części tej pojawia się także sierżant Konnej Policji: Gary Mitchell.

 

"...Wszedłem do wagonu i zatrzasnąłem drzwi. Za oknem poczęła się przesuwać zielona preria.

Oczy przesłoniła mi wilgotna mgiełka. Kiedy znikły już w dali sylwetki przyjaciół, odwróciłem się i poszedłem w głąb wagonu. 

Nie trzeba się rozczulać jak dziecko. Nie męski to zwyczaj. Howgh!..."


Wyprawa, podjęta w 1881 roku, była pierwszą wspólną podróżą głównych bohaterów. Miała na celu przybliżenie doktorowi Janowi realiów życia na zachodzie kraju i odpoczynek po niedawnych przejściach. Z pewnością doktor nie przypuszczał, że już w pierwszych dniach wpadną na trop okrutnej zbrodni popełnionej nad tajemniczym jeziorem. W jego toni znajdują zwłoki dwu mężczyzn. Ruszają tropem mordercy, który w podstępny sposób sprawia, że stają się jeńcami Indian. Ale przecież Karol, to słynny traper. Nieporozumienie szybko się wyjaśnia. Nasi przyjaciele podejmują pościg wraz z grupą Czarnych Stóp. W Ukrytym Mieście odnajdują mordercę, udaje mu się jednak umknąć. W jego rzeczach znajduje się tajemnicza mapa... 

Czy uda się ukarać mordercę, odnaleźć ukrytą bonanzę i zapobiec zalaniu terenów Czarnych Stóp przez falę poszukiwaczy złota? Kim jest "człowiek z blizną"?

 

Ciekawostka: książka ta miała pierwotnie nosić tytuł "Czerwona Chmura". No cóż, cenzura uznała, że w tych czasach "czerwona", to może być tylko zwycięska bratnia armia i tytuł musiał zostać zmieniony na "Tropy..." Dla popularności książki nie miało to zapewne znaczenia, ale fajnie jest pamiętać takie drobne absurdy epoki. Jeśli macie ochotę, zerknijcie na stronę tytułową brulionu. Opisem niech będą słowa p. Dominika Wernica: To był lipiec 1963. Ja miałem wtedy 12 lat i jak widać sam "zaprojektowałem" okładkę, potem Ojciec sam dopisał właściwy tytuł...

Kolejna ciekawostka: książkę "Tropy..." Wiesław Wernic rozpoczął pisać pod koniec lat 40-tych. Po napisaniu blisko 80 stron odłożył tę pracę na 15 lat. Namówiony przez syna, rozpoczął kontynuację powieści od słów: "Tak. Pasują jak para mokasynów, tylko, ze to jeszcze nie rozwiązuje zagadki" (strona 105 - pierwsze, czytelnikowskie wydanie "Tropów", strona 103 - drugie wydanie, strona 77 - wydanie "C&T").. Oto zdjęcie tej, pierwszej po latach, napisanej strony.

I jeszcze jedna: jak obliczył jeden z naszych gości, w książce tej użyto 13711 różnych słów. Oczywiście niektóre z nich powtarzają się  wielokrotnie, np wyraz "się" użyty został 1882 razy, a "winchester" tylko 1 raz. Pełne zestawienie załączam jako ciekawostkę TU

 

Spis rozdziałów:
Jezioro Jelenia
Tajemniczy pacjent
Jutro na prerię!
Zagmatwane tropy
Kto strzelał?
W obozie Czarnych Stóp
Oden-na-ka-inne-he-kaj
Zagadkowa mapka
Nieudany pościg
Gdzie jesteś, dolino?
Osada Dziesiątej Mili
Spotkanie
Na północ!
Płomień na prerii
Sierżant w tarapatach
Przy żelaznym szlaku
Opuszczona chata
Szykuje się nowa wyprawa
Znowu w drodze
Dolina Siodła
Rękopis znaleziony w starej chacie
Wybuch
Pamiętnik Harry Smotha
W pułapce
Do zobaczenia!